Na Pasterkę 2012

Dzisiejsza uroczystość Wigilii Bożego narodzenia pragnie przekazać nam konkretne myśli. To religijne wydarzenie musi nam uświadamiać, że Chrystus rodząc się w ubogiej szopie przeznaczony jest na śmierć i to w bardzo okrutny sposób. Odkupienie musiało dokonać się na Krzyżu, a zatem śmierć Chrystusa i okoliczności towarzyszące Jego Męce były niejako wpisane w scenariusz historii zbawienia. Inaczej  było z przyjściem na świat Pana Jezusa. Mógł się tu pojawić na tysiące sposobów, wybrał jednak ubogą szopkę. Czy należy się w tym doszukiwać jakiegoś sensu? Co mówią na ten temat biblijne teksty.


         Jezus nie narodził się ani nie występował w jakimś nieokreślonym czasie, narodził się, żył, działał i umarł w ściśle określonym czasie i obszarze geograficznym, którego datę można dokładnie podać. W tym rozważaniu jest to o tyle istotne, że współczesny świat pragnie Chrystusa – Boże Narodzenie zaszufladkować do wydarzeń mitycznych czy nazwać je piękną bajką, którą czyta się dzieciom na dobranoc. Jednak ta pamiątka Bożego Narodzenia, którą dziś po raz kolejny obchodzimy wydarzyła się naprawdę.


Chcę dzisiaj dotknąć tematów, które pośrednio i bezpośrednio związane są z narodzinami – RODZICE. Wiemy, że Jezus Chrystus narodził się w małżeństwie Maryi i Józefa choć fizycznie Chrystus nie był synem Józefa. Z Biblii dowiadujemy się, że Józef był człowiekiem „sprawiedliwym”. Tak został nazwany ziemski ojciec Pana Jezusa.


Józef od samego początku był poddany wielkiej próbie u progu swej małżeńskiej relacji z Maryją. Co ryzykował, przyjmując małżonkę, mimo że ta zaszła w ciążę? Prawo rozstrzygało wówczas takie przypadki jednoznacznie. Rodziny młodych zawierały kontrakt małżeński. Jedną ze stron był Józef, który chciał się ożenić i umawiał się w tej sprawie z rodzicami Maryi. Faktycznie w momencie zawarcia kontraktu młodzi stawali się małżeństwem. Później jednak – zanim zamieszkali razem – był czas przygotowania. Trzeba było znaleźć mieszkanie, zorganizować odpowiednie warunki dla nowej rodziny. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem trwało to rok, po czym przeprowadzano pannę młodą do domu, w którym zamieszkiwała z małżonkiem. Wprowadzenie panny młodej do domu pana młodego wiązało się z weselem, ale zaślubiny odbywały się rok wcześniej. Oczywiście pomiędzy tymi momentami młodzi byli rozdzieleni, nie mieszkali razem.


         Zwiastowanie i Poczęcie z Ducha Świętego miały miejsce właśnie pomiędzy zaślubinami i weselem. Józef nie znał żadnych szczegółów, mógł więc potajemnie oddalić Maryję, czyli zerwać kontrakt. Z punktu widzenia ówczesnych zwyczajów taka praktyka mogła mieć miejsce. Pan młody mógł się rozmyślić i bez podania przyczyny zrywał kontrakt, oddalał małżonkę. Maryja spodziewała się dziecka, a więc cała opinia społeczna była przeciwko Józefowi. Dziecko uważane było albo za pozamałżeńskie dziecko Józefa, albo dziecko, którego ojcem był ktoś inny. Wówczas Maryja w opinii społecznej uważana była za niegodną. Józef musiał bardzo kochać Maryję, bo w tej sytuacji, zanim cokolwiek zrozumiał, na początku postanawia potajemnie oddalić Maryję. Mógł to zrobić oficjalnie, doprowadzając do Jej zniesławienia, a jednak postanawia tego oszczędzić swej ukochanej. Nietrudno było udowodnić winę Maryi, skoro nie mieszkali razem, a była w stanie błogosławionym.


Ewangelista Mateusz całą swoją uwagę skupia właśnie na Józefie, a nie zajmuje się osobą Maryi. Mateusz podkreśla wielkość Józefa, wyjaśnia, że jest on mężem sprawiedliwym. Ta wielkość wiąże się z posłuszeństwem wobec woli Bożej. Kiedy tylko Józef ją poznał, natychmiast ją wypełnił. Postanawia nie oddalać Maryi, choć wie, że ludzie będą o nich źle mówić. Dla Józefa jednak ważniejsze jest to, że przed Bogiem są sprawiedliwi.


         To rozważanie dedykuję wszystkim zatroskanym rodzicom o samych siebie, o swoje dzieci, wspólny dom rodzinny, aby umieli sprostać wyzwaniom współczesnego świata, który pomniejsza rolę rodziny w społeczeństwie. Aby umieli tak jak Maryja i Józef iść razem mimo wszystkiemu i mimo wszystkim, by zawsze w sercach swoich zachowali świeżość swojej miłości, którą ślubowali. W końcu, by te święta Narodzenia Pańskiego uświadomiły nam, że każdy z nas wywodzi się z rodziny i tak jak zostaliśmy w niej ukształtowani wypełniali jej zadania do których przygotowaliśmy się przez wierne naśladowanie miłości.


I może na koniec: Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia? Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie? Dlaczego śpiewamy kolędy? Dlatego, żeby się uczyć miłości do Pana Jezusa. Dlatego, żeby podać sobie ręce. Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie. Dlatego, żeby sobie przebaczać.

 [1] 

Powrót

Święta

Niedziela, XXIX Tydzień zwykły Rok A, I Dwudziesta dzi

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
42842

Dzisiaj jest

niedziela,
22 października 2017

(295. dzień roku)

Zegar