Czy umiem się cieszyć z tego co mam?

 

Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty (Mt 20, 12).

 „Zdaniem protestujących, niesprawiedliwość, której miał się dopuścić gospodarz, była podwójna. Po pierwsze, nie uwzględnił czasu, który poświęcili jedni i drudzy na pracę, po wtóre ci pierwsi pracowali w upale dnia, drudzy – nie (...) W ich przekonaniu „sprawiedliwość” wymagałaby zróżnicowania w zapłacie (...) Właściciel broni swego postępowania z punktu widzenia sprawiedliwości formalnej. Przypomina, że zapłacił tyle, na ile się umówił, a zatem nie popełnił niesprawiedliwości. Wskazuje, że protestującemu nie pozostaje nic innego, jak wziąć swoją własność i odejść. Kolejnym argumentem właściciela jest prawo własności. Może on ze swoją własnością uczynić, co się jemu podoba. Hojność wobec tych krócej pracujących nie jest krzywdą dla pracujących dłużej. Dopiero na końcu formułuje pytanie, w którym ujawnia się motyw jego działania. Właściciel postępuje z dobrocią, do której nie jest zobowiązany. Protestować wobec takiego postępowania może jedynie zawiść, dlatego kończy dialog pytaniem: Czy oko twoje źle patrzy na to, że jestem dobry?”

Ile problemów wynika z porównywania się z innymi! Ile zawiści! Ile pretensji do Boga i do ludzi! Jak wiele zależy od głowy, od myślenia o sobie i o innych!

Rosyjski pisarz Antoni Czechow w opowiadaniu Skrzypce Rotszylda przedstawia postać Jakowa – starszego człowieka zajmującego się wyrobem trumien oraz grą na skrzypcach na weselach. Jest to osoba myśląca o wszystkim w kategoriach straty. Dzień świąteczny to strata, bo nie można pracować. Jeśli w jakimś tygodniu nie ma wesela, to strata, bo nic nie można zarobić. Nawet jego żona uległa myśleniu tego typu i gdy była chora, nie chciała się leczyć ani położyć do łóżka, bo to byłaby strata. Gdy główny bohater podliczył dochody z poprzedniego roku, przeraził się, ponieważ z racji świąt i niegrania na weselach stracił 1000 rubli. A gdyby to jeszcze dał do banku, zarobiłby jeszcze więcej. Co za strata! On sam, gdy umierał, stwierdził, że jego śmierć będzie oszczędnością, bo nie będzie jadł, pił, ani nie będzie płacił podatków a zatem nie będzie przynosił strat. W pewnym momencie po śmierci swojej żony uświadomił sobie, że nigdy nic jej nie sprezentował. Całe życie myślał o wszystkim w kategoriach straty.

Historia opowiedziana przez Czechowa jest przerażająca i doskonale wiąże się z Ewangelią. Nieumiejętność cieszenia się z tego, co posiadamy, nieustanne porównywanie się z innymi, patrzenie na wszystko w kategoriach straty – a przecież mógłbym więcej i szybciej zarobić – przed takimi postawami przestrzega dziś Chrystus. Trzeba umieć się cieszyć tym, co mam, kim jestem.

 [1] 

Powrót

Święta

Wtorek, II Tydzień Adwentu Rok B, II Dzień Powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
44318

Dzisiaj jest

wtorek,
12 grudnia 2017

(346. dzień roku)

Zegar