Kazanie na Pasterkę 24.12.2010r.

Pomódlmy się w Noc Betlejemską, W Noc Szczęśliwego Rozwiązania, By wszystko się nam rozplatało, Węzły, konflikty, powikłania. (ks. Jan Twardowski)

Już ponad dwa tysiące lat idą pasterze do betlejemskiej groty. Już ponad dwa tysiące lat, jak ludzkość, niepomna, że to noc, „spieszy przez zaspy śniegu, nie bacząc na deszcz, czy słotę, na ciepło, czy mróz - spieszy do Betlejem". Jakże szczególnego, jakże wyjątkowego. Betlejem, gdzie zobaczy, gdzie usłyszy, gdzie doświadczy miłości, miłości, w jakiej Bóg zstąpił na ziemię, miłości Boga do człowieka.

Już ponad dwa tysiące lat ludzkość jest świadkiem cudu narodzenia Miłości - Dzieciny, której nadadzą imię Jezus. Już ponad dwa tysiące lat gwiazda owej nocy prowadzi do groty w Betlejem.

Ale? Oto dobiega już końca pierwsze dziesięciolecie trzeciego tysiąclecia, tysiąclecia, które miało stać się jeszcze lepszym, w którym miało nie być wojen, bratobójczych walk, nędzy i głodu. Oto tej szczególnej nocy przed ponad dwoma tysiącami lat spodobało się Bogu, Stwórcy nieba i ziemi, Duchowi, którego zobaczyć nie można, spełnić słowo wypowiedziane na początku istnienia świata.

Bóg ukazał się człowiekowi. Mógł zstąpić z nieba z całym swoim Majestatem, otoczony tysiącami aniołów. Mógł wygubić wszystkich grzeszników, jak niegdyś, wodami potopu czy ogniem.

Mógł wybrać jakieś niesamowite, niepowtarzalne przyjście, zstąpienie na ziemię. Mógł.

Ale wybrał to najprostsze, to najzwyklejsze. Bóg przyjmuje postać człowieka, Bóg przychodzi na świat jako małe, niewinne i bezbronne dziecko. Bóg sam wybiera Matkę, jedyną niewiastę, która była godna być Matką Boga. Bóg sam wybiera sobie czas przyjścia na świat - kiedy nie było żadnej wojny, a na całym świecie panował pokój. Ani przedtem, ani potem, nawet do dziś, zawsze gdzieś na kuli ziemskiej trwa jakiś konflikt wojenny.

Bóg przyszedł na ziemię, a Jego przyjście zapowiedziały zastępy aniołów: „Zwiastuję wam radość wielką. Dziś narodził się wam Zbawiciel. Narodził się w Betlejem, tam go ujrzycie".

Stał się cud, Dziecię nam się narodziło!

Czy jeszcze masz siłę w to wierzyć, ty, który jakże często masz serce z kamienia, w którym nie ma miejsca na miłość, nie ma miejsca na przyjęcie Jezusa, Księcia Pokoju i Miłości?

Jezus narodził się w Betlejem już raz, a dziś, choć nie ma pasterzy przy żłobie, chce narodzić się w moim sercu.

Ale co to znaczy przyjąć kogoś do serca? Co to znaczy chcieć i pozwolić komuś zamieszkać? Co to znaczy mieć w swoim sercu Boga samego? Może i masz w swoim sercu męża, żonę, dzieci, rodziców. Tylko czy masz w swoim sercu Boga? Powiesz, że tak.

To dlaczego tylu biednych w ogrzewalni u brata Alberta? To dlaczego tylu pijanych i cuchnących? To dlaczego tylu bezrobotnych, wyrzuconych tuż przed świętami z zakładów pracy, wyrzuconych z domów na bruk? To dlaczego tylu bezdomnych śpiących pod mostami? To dlaczego tylu zmarzniętych na dworcach, gdy zapada zmrok? Dlaczego?

Powiesz: sami sobie winni. Powiesz: mogli postąpić inaczej. Powiesz: tacy niezaradni, swoiste ofiary losu. Powiesz: cóż ja mogę, czy zmienię świat? Na pewno sam w pojedynkę tego nie uczynisz.

Ale możesz zacząć, rozpocząć tę przemianę, tę zmianę już dzisiaj od zaraz. Zaglądając do swego serca, wymiatając z niego to wszystko, co w nim znaleźć się nie powinno.

Oto narodził się wam Zbawiciel - chorzy z sal szpitalnych, ludzie zmęczeni cierpieniem. Tylko On jeden przeprowadzi was przez mękę.

Narodził się wam Zbawiciel - sieroty, mieszkańcy domów dziecka, zakładów wychowawczych, dzieci z melin, wyziębłych z powodu braku miłości.

Narodził się wam Zbawiciel - przybywa, aby budować dom dla bezdomnych, przybywa, by znaleźć matkę i ojca, którzy przygarną porzucone dziecko.

Narodził się wam Zbawiciel - przymierający głodem, którym rozpacz zagląda w oczy, bo niezapłacone mieszkanie, bo dług za światło.

Narodził się wam Zbawiciel - ubodzy i zziębnięci.

On sam jest bezdomny, w cudzej stajni przybył.

On wie, co to znaczy zajrzeć do śmietnika, aby odnaleźć nieco na kolację, aby przyodziać się. On wie, co to znaczy wejść do kościoła i przykucnąć, aby choć nieco ogrzać się, aby w nocy żyć nadzieją, że jutro znów wejdę, aby ogrzać się, aby poczuć odrobinę ciepła, bo z ludzkiego serca tego ciepła już nie doświadczę.

Narodził się wam Zbawiciel - wy wszyscy samotni, do których drzwi nikt nie zapukał od miesięcy czy lat, wy porzuceni w przytułkach, domach pomocy społecznej, a którzy macie dzieci, rodziny. Tej nocy oni jakoś tak dziwnie zapomnieli, ale On nie zapomniał.

Narodził się wam Zbawiciel - wy, którzy przebywacie w celach więziennych, którzy zniewoleni jesteście przez nałogi, którzy przygnieceni jesteście wyrzutami sumienia.

Narodził się wam Zbawiciel - nie ma takiego grzechu, którego On by nie przebaczył, nie ma takiej winy, aby nie ułaskawił, nie ma takiej pomyłki, aby jak ojciec nie przygarnął marnotrawnego syna.

Narodził się wam Zbawiciel - wy wszyscy, którzy czynicie się bogami, którzy chcecie decydować o tym, że ktoś będzie żył, a ktoś umrze.

Narodził się wam Zbawiciel -wzywa do odłożenia broni, do rozluźnienia pięści, uściśnięcia dłoni. „Przynosi pokój i pojednanie. Pokój i pojednanie między małżonkami. Pokój i pojednanie między dziećmi. Pokój i pojednanie między sąsiadami. Pokój i pojednanie między narodami".

Tak wiele, mieliśmy okazji, aby usłyszeć tę wieść radosną. Tak wiele mieliśmy okazji, aby otworzyć swe serce, aby w nim posprzątać. Tak wiele miałem okazji, aby do jego wnętrza zaprosić Księcia Pokoju, Emanuela Jezusa. Tak wiele mam okazji. I dziś i jutro.

Noc Narodzenia jeszcze trwa i oby trwała.

Narodziłem się dla ciebie,

A ty, kiedy narodzisz się dla Mnie?

 [1] 

Powrót

Święta

Niedziela, XXIX Tydzień zwykły Rok A, I Dwudziesta dzi

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
42832

Dzisiaj jest

niedziela,
22 października 2017

(295. dzień roku)

Zegar