Kazanie na Nowy Rok 2011

Nowy Rok



Kochani Bracia i Siostry! Dobrze, że przyszliście dziś w pierwszy dzień nowego 2011 roku do kościoła, aby w imię Boże wraz z Maryją, Świętą Bożą Rodzicielką, rozpocząć ten nowy rozdział księgi naszego życia. Najpierw musimy sobie uświadomić, że to z Bożej łaski rozpoczynamy ten rok, jeszcze jeden w naszym życiu. Dlatego winniśmy za to podziękować Bożej Opatrzności, bo przecież tylu naszych braci i sióstr nie doczekało tego dnia. Mamy w pamięci te straszne zeszłoroczne katastrofy, zwłaszcza tę pod Smoleńskiem i różne kataklizmy – trzęsienia ziemi, czy powodzie. Tylu ludzi nagle odeszło z tego świata i może nie zawsze dobrze przygotowanych na śmierć stanęło na Boskim sądzie, a my jeszcze żyjemy i możemy odpokutować tu na ziemi za nasze słabości i grzechy, możemy wiele zmienić w naszym życiu na lepsze. Za to trzeba Bogu naprawdę dziękować.

Przyszliśmy także prosić Boga przez Maryję o nowe łaski i błogosławieństwo Boże na każdy dzień tego roku. Tylko człowiek niemądry myśli sobie, a może w swojej pysze i deklaruje słowami, że bez Boga sam sobie poradzi. W minionym roku Bóg dawał znaki, także i nam w Polsce, że człowiek jest bezradny wobec sił przyrody. Po prostu sprawdziło się przysłowie, że „bez Boga ani do proga”. Tymczasem wielu ludzi żyje, jakby Boga nie było. Władza, która lekceważy sobie prawa Boże, sama walczy lub pozwala walczyć z krzyżem, przyzwala na wyśmiewanie się z Boga, Kościoła, wartości chrześcijańskich, patriotyzmu – zmierza donikąd. Nie buduje, ale rozwala.

Dlatego błagamy dziś Boga o pomoc. Modlimy się za siebie, za rządzących i za cały świat, abyśmy w tym roku byli wierni swemu powołaniu do życia w chrześcijaństwie i nie zmarnowali tego czasu, którym nas Bóg ze swojej szczodrobliwości obdarza.

W tym zatroskaniu o to, jaki będzie ten rozpoczynający się rok, nie jesteśmy sami. Jest z nami Maryja, Święta Boża Rodzicielka i Jej Syn, którego nam dała. Słyszeliśmy przed chwilą w drugim czytaniu, jak św. Paweł w liście do Galatów zapewnia nas o tym, że gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty aby nas wykupił, czyli przywrócił nam wolność dzieci Bożych. Syn Boży stał się człowiekiem, aby nas ludzi przebóstwić, obdarzyć pokojem i zbawieniem.

Bóg stał się człowiekiem, czyli przyjął z Maryi Dziewicy ludzkie ciało. Przyjął nas takimi, jakimi jesteśmy – mimo naszych braków, ułomności, sprzeczności i upadków. Przychodzi na świat w Betlejem – w domu chleba, aby stać się dla każdego powszednim chlebem, aby spragnionych napoić i głodnych nakarmić. Aby przynieść ulgę zniewolonemu przez grzech człowiekowi: „uniżył samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 7). W Chrystusie Bóg okazał wielką solidarność z cierpiącą ludzkością. Aby wywyższyć człowieka, sam stał się człowiekiem. Wpatrując się w figurkę Dzieciątka Bożego w żłóbku, na nowo uświadamiamy sobie tę prawdę, że jesteśmy od chwili Wcielenia i Narodzenia Jego braćmi, a więc mamy prawo nazywać Boga naszym Ojcem i widzieć w drugim człowieku brata. Dlatego w tym dniu ustają walki, cichną wystrzały. Na chwilę ludzkość staje się sobą, w serca wstępuje przekonanie o powszechnym braterstwie, a ręce ludzkie wyciągają się do drugich z chlebem.

Taka jest wymowa tajemnicy zstąpienia Boga na ziemię, dokonanej w miasteczku Betlejem i wciąż dokonującej się w tajemnicy Kościoła – Chrystusowego znaku zbawienia.

Dzisiejsza uroczystość ukazuje nam także prawdę, że Maryja – Święta Boża Rodzicielka daje nam swego Syna przynoszącego światu pokój i zbawienie. Samo imię Syna Bożego nadane przez Boga „Jezus”, oznacza właśnie „Bóg zbawia”, bo On czyni nas doskonałymi i wyzwala z ograniczoności czasu. Z miłości do nas Bóg stał się człowiekiem, z miłości do nas przyjął na siebie nasze nędze, grzechy i umarł za nas na krzyżu, a jakby jeszcze tego było za mało, to został z nami pod postacią chleba, by nas karmić i umacniać na drodze do nieba.

W dniu dzisiejszym, podobnie jak w czasie świąt, wszyscy składamy sobie najlepsze życzenia. Pan Bóg też ma względem nas życzenia. Podobnie jak życzymy sobie nawzajem, i Bóg życzy nam zdrowia, ale nie tylko tego, żeby było zdrowe nasze ciało. Bóg wie, że człowiek naprawdę tylko wtedy jest zdrowy, gdy ma także zdrową duszę, w której nie ma najgorszej choroby – grzechu. Bóg również życzy nam szczęścia i długich lat życia. Ale On dobrze wie, że najdłuższe lata się kończą i że największe nawet szczęście na ziemi też ma swój koniec. Bóg życzy nam więc wiecznego życia, które się nigdy nie skończy. Życzy nam też takiego szczęścia, o którym św. Paweł powiedział: „ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, ani w serce człowieka nie wstąpiło, co Bóg przygotował tym, którzy Go miłują”. Nasz Ojciec Niebieski chce, abyśmy byli radośni, żeby nam było wesoło. Życzy On nam jednak, aby to była radość pełna i prawdziwa, która płynie przede wszystkim z czystego sumienia. Bóg chce naszej pomyślności doczesnej, ale ostrzega, abyśmy nie przywiązali naszych serc do dóbr ziemskich. On daje nam największy skarb – siebie samego, swoje wieczne życie, swoją łaskę. Bóg pragnie też, aby na świecie był pokój, aby nie było wojen. On wie jednak, że człowiek może żyć w kraju, w którym nie ma wojny, ale ludzie mogą mieć niepokój w swoich sercach. Bóg więc życzy nam pokoju nie tylko między narodami, ale także pokoju w naszych sercach. Zawierzmy więc naszą przyszłość, każdy dzień nowego roku Maryi, Matce Jezusa i naszej.

 [1] 

Powrót

Święta

Niedziela, XXIX Tydzień zwykły Rok A, I Dwudziesta dzi

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
42823

Dzisiaj jest

niedziela,
22 października 2017

(295. dzień roku)

Zegar