Czy rozumiem Boże Słowo?

Wielu ludzi sądzi, że wystarczy coś wiedzieć, aby rozumieć. Ponieważ wiedzę świat ceni bardzo wysoko, uganiamy się za nią, a gdy ją zdobędziemy, zaczynamy się pysznić. Przywódcy Izraela doskonale wiedzieli, co Chrystus mówił i co czynił. Od początku wędrowali za Nim ich donosiciele, którzy bardzo dokładnie obserwowali wzrost popularności Jezusa.

Sami uczeni w Piśmie chcieli koniecznie pochwycić Go w mowie lub sprowokować czyn, za który można by Go oskarżyć. Wiedzieli o Chrystusie bardzo wiele, ale nic nie rozumieli.

Apostołowie stali najbliżej Jezusa i jakże często stawiali pytania, prosząc o wyjaśnienie przypowieści, wiedzieli o Nim bardzo wiele, a jednak nie do końca pojmowali.

I właśnie ten Jezus mówi dziś o prawie Starego Testamentu, wskazując, przypominając, a wręcz upominając nas, że nie samo zabójstwo jest karalne, ale także obmawianie czy oczernianie drugiego człowieka. Już nie tylko krzywoprzysięstwo jest złem, ale gadulstwo i nadużywanie słowa.

A jednak w ów Wielki Piątek udowodnili, i to prawie wszyscy, krzycząc „na krzyż z nim” że mimo iż wiedzieli wiele, niewiele rozumieli. Tak też i stało się wtedy, gdy Jezus zmartwychwstał, gdy wyjaśniał im Pisma w drodze do Emaus. Ten, kto wie, może uczyć innych, ale czy będzie, czy jest świadkiem wartości, które przekazuje? Świadectwo składa nie ten, kto wiele wie, ale ten, kto rozumie. Rozumie pełen sens słów.

Przyglądając się nieco z boku temu naszemu życiu, trzeba się zapytać, czy aby przypadkiem przykazania nie są dla nas tylko literą prawa, a Jezus z Nazaretu tylko człowiekiem? Faryzeusze, uczeni w Prawie - znawcy Starego Testamentu - nie potrafią zeń skorzystać, pozostaje on dla nich zwykłą kartką papieru zapisaną przez człowieka. A gdzie Bóg, który prowadził jego myśli, prowadził rękę autora natchnionego? O tym zapominają, bądź nie chcą pamiętać, przecież właśnie tam, a nie gdzie indziej Bóg - Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba wołał do człowieka ówczesnego, ale i woła do dzisiejszego: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi".

Każdy z nas kiedyś sięgnął po Pismo Święte, z jakimż zapałem rozpoczynaliśmy czytanie Starego Testamentu. I co...?

I tak szybko jak sięgaliśmy po niego, tak też szybko go odkładaliśmy. Zamknęliśmy Stary Testament na zawsze. Dlaczego?

Bo nic budującego z niego nie mogliśmy wyczytać, a wręcz może i czasem staje się on dla mnie źródłem zgorszenia. Bo może za dużo Bóg w tych słowach wymaga. Bo tyle tam przelanej krwi, tyle opisów wojen, walki. Bo tyle tam grzechu, którego źródłem staje się człowiek.

Bóg na kartach Starego Testamentu ukazuje grzech, Bóg opowiada nam o wszystkich możliwościach grzechu, nie po to, by zachęcać nas do nich, nie po to, by ów Testament stał się swoistą księgą instruktażową, jak grzech mamy popełniać, ale po to, by nas od tego grzechu ustrzec, by pokazać, jakie mogą być konsekwencje jego popełnienia.

To, co dla nas jest klęską, dla Boga może być największym zwycięstwem.

Oto mamy iść dalej, o wiele dalej niż wszystko, co jest zakazane lub nakazane. Mamy iść ku pełni miłości. Nie wolno zabijać, ale przecież człowieka można skrzywdzić na tyle różnych sposobów. Oto mamy zstąpić do swojego serca, zstąpić jak najgłębiej potrafimy, by puścić się w pogoń za najbardziej ukrytymi, najmniejszymi nawet pragnieniami czynienia dobra, mamy zbadać swoją wolę kochania.

Oto uczestnicząc w tej Eucharystii, mamy tę szczególną okazję, możliwość i szansę, by uleczyć ją - jeśli jest chora, umocnić ją - jeśli jest słaba. Bowiem sama nasza chęć kochania jest już przylgnięciem do prawa Chrystusa. A wówczas możesz kształtować swoje życie pośród nakazów prawa.

Oto Bóg dowiódł w swym Synu, że można na świecie utracić wszystko; można być opluwanym i wyszydzonym; że można być opuszczonym przez przyjaciół, umęczonym i powieszonym jak złoczyńca na krzyżu, a jednak kiedy to wszystko czyni się z miłości i posłuszeństwa Bogu - można zwyciężyć.

Jezus zachęca współczesnych sobie do przestrzegania prawa otrzymanego na Górze Synaj. Ten Jezus zachęca i nas, abyśmy i my zachowywali prawo miłującego nas Boga, wtedy pewnie może i uniknęlibyśmy wojen, mordowania i zabijania, pijaństwa, narkotyków... To wiara daję siłę i moc, by to prawo wypełnić, ale i by pamiętać, że jest ono po to, by mi pomóc, by uchronić moje zdrowie i życie.

Jakże bardzo właśnie dziś potrzebujemy wiary, by zrozumieć to, czego doświadczamy każdego dnia, te wszystkie wydarzenia, słowa, które do nas docierają. Wiary ufającej bezgranicznie Bogu, wiary rezygnującej ze swojego sposobu myślenia. Wiary przyjmującej bez reszty Boży sposób myślenia. Bóg chce mi pomóc. Bóg chce oświecić mój umysł, abym rozumiał, abym pojął. Ale czy ja chcę Bogu oddać swoje życie?

Czy ja chcę zrozumieć, pojąć, przyjąć Jego prawo i przestrzegać go?

 [1] 

Powrót

Święta

Sobota, XIX Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
41563

Dzisiaj jest

sobota,
19 sierpnia 2017

(231. dzień roku)

Zegar