Góra Tabor i Wielki Post

Góra Tabor i Wielki Post

Jezus znał tę górę bardzo dobrze, to tylko 10 km od Jego rodzinnego Nazaretu. Majestatyczny Tabor wznosi się na 588 m n.p.m., a z płaskiego szczytu rozciąga się wspaniały widok na całą okolicę. Jezus nie zabrał tam jednak swoich uczniów tylko po to, aby podziwiali widoki. Uczniowie mieli ze sobą namioty, to znaczy że planowali zatrzymać się na szczycie. Zatrzymajmy się z nimi na chwilę, aby postawić sobie zamiast namiotu pytanie: Jaki jest sens duchowego wysiłku, jaki mamy podjąć w Wielkim Poście? Góra Tabor miała swoją historię. To tu patriarcha Abraham miał się spotkać z tajemniczym kapłanem Melchizedekiem, tu miał miejsce kult piętnowany przez proroka Ozeasza, u podnóża Taboru za czasów Baraka zostały pokonane wojska kananejskie, natomiast prorok Jeremiasz w tej górze widział symbol potęgi króla Nabuchodonozora.

Wejście na górę Tabor to wejście w historię zbawienia. To jednocześnie zaproszenie do duchowej wspinaczki. Świadoma wiara domaga się bowiem poznania jej historii.

Jezus swoim wybranym uczniom chciał na tej górze, która miała swoją historię, ukazać nowe widoki na przyszłość. Po trudzie wspinaczki przeżyli olśnienie! Historia staje się teraźniejszością, proroctwa na ich oczach się spełniają, i jeszcze sami doświadczają takiej bliskości z tajemnicą Boga, która graniczy z pewnością. Nie bez powodu mówimy o „mistyce” tej góry.

Piotr miał ze sobą namioty. Choć nie zostały one wykorzystane przez Mojżesza i Eliasza na Taborze, to jednak ich znaczenie w tradycji żydowskiej może przydać się w naszym chrześcijańskim przeżywaniu Wielkiego Postu. Żydowskie święto Namiotów (sukkot) przypomina o tym, że na tym świecie nie mamy trwałego domu, że jesteśmy pielgrzymami, jesteśmy w drodze i nie możemy się obarczać zbędnym balastem. Pobożni Żydzi tak to rozumieją: „Gdy zostawiamy nasze domy, by zamieszkać w szałasach, wtedy zamieszkuje nad nami Bóg, a wraz z Nim przybywa siedmiu «wiernych pasterzy» z historii Izraela: Abraham, Izaak, Jakub, Mojżesz, Aaron, Józef i Dawid. Odwiedzają nas jako goście honorowi". Tak czytamy w jednym z rozdziałów Midraszu.

Po co jest więc potrzebny wysiłek Wielkiego Postu? Aby doświadczyć Boga! Aby dać się poprowadzić przez doświadczonych „pasterzy”. Jezus zabierając swoich wybranych uczniów na tę górską przechadzkę, pokazuje nam, że wiara wymaga wysiłku, i że jest w niej coś szalonego. To wezwanie dla tych, którzy nie zadowalają się tylko widokami z dołu. Wielki Post nie jest po to, żeby się trochę poprawić, ale żeby się na nowo narodzić. Jezus nie chce nas podleczyć, On pragnie nas uzdrowić.

Pomimo, że wiara zawsze będzie w obłoku tajemnicy, to jednak tym, którzy podejmują się wysiłku wspinaczki, Bóg jeszcze na tym świecie odsłania „rąbek tajemnicy" swojego życia. Tą tajemnicą jest miłość Trójcy Świętej. Teologia nazywa to „visio beatyfica", ale Bóg nie obiecuje nam tylko patrzenia jak On jest szczęśliwy, ale zaprasza nas do uczestnictwa w tym szczęściu. Nie mamy być widzami, tylko uczestnikami uczty. Dlatego Wielki Post z górą Tabor jest jak karnawał - nie stój pod ścianą, kiedy wszyscy się bawią! Dla chrześcijan Wielki Post to nie czas udręki, ale czas nowej szansy, nowego spojrzenia, nowego doświadczenia. Kiedy jest „czas stosowny" spotkania i doświadczenia bliskości, nierozsądne jest trwanie w iluzji wątpliwych atrakcji. Szczęściarzem jest ten, kto nie przeoczy tego czasu. Ten duchowy bal trwa tylko sześć tygodni. „Drugi raz może nie zaproszą nas wcale".

 [1] 

Powrót

Święta

Sobota, XIX Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
41573

Dzisiaj jest

sobota,
19 sierpnia 2017

(231. dzień roku)

Zegar