Mój Krzyż

Tydzień temu byliśmy zachwyceni Piotrowym wyznaniem wiary w Jezusa-Mesjasza: „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego”. Dziś nie popisał się Piotr. Kiedy Pan Jezus zapowiedział swoją mękę i śmierć, on wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Nie rozumiał potrzeby męki i śmierci Jezusa dla naszego zbawienia. Kiedy tylu ludzi chodziło za Jezusem i słuchało Jego nauk, on tak po ludzku odwodził Go od męki i śmierci. Dostało się Piotrowi od Jezusa za te wyrzuty: „Zejdż Mi z oczu szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.

Jak to się stało, że kiedy Pan Jezus zapytał swoich uczniów, za kogo oni Go mają, Piotr wyznał wiarę w Niego jako Mesjasza, a kiedy Jezus zapowiedział swoją mękę i śmierć, wtedy Piotr odwodził Go od tego, zachował się tak przyziemnie, po ludzku. W pierwszym wypadku Piotr wyznał wiarę w Jezusa-Mesjasza za natchnieniem Bożym: „Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”, natomiast w drugim Piotr kierował się opinią ludzką.

Pan Jezus po zapowiedzi swojej męki i śmierci, po naganie udzielonej Piotrowi za odwodzenie Go od tego, co konieczne do zbawienia ludzi, zwraca się do uczniów, a więc i do nas, abyśmy szli drogą krzyża: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weżmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Kogo Bóg powołuje do swojej służby, tego bierze również do swojej szkoły, a komu wiele dano, od tego wiele żądać będą. Uczeń Jezusa musi się uczyć przyjmować z radością pracę, która została mu powierzona. Powinien odważnie znosić trudy, cierpienia i niepowodzenia.

Każdy człowiek musi się wiele natrudzić, aby coś w życiu osiągnąć. Trudzi się ojciec, aby zapewnić utrzymanie rodzinie, trudzi się matka, aby dzieci miały odpowiednie warunki w domu, trudzą się też i dzieci, aby zdobyć odpowiednie wykształcenie i przygotowanie do życia. Wszyscy się trudzą. Jeszcze więcej trudu wymaga uświęcenie, nasz postęp duchowy. Wiele trudu ponosił Jeremiasz w swoim powołaniu prorockim. Miał usposobienie łagodne i delikatne. Były chwile w jego życiu, gdy uginał się pod ciężarem, jaki Bóg na niego włożył, i był bliski załamania. Musiał przecież protestować przeciw nadużyciom swoich rodaków popełnianym tak w życiu religijnym jak i społecznym. A św. Paweł, który apostołował wśród narodów, ileż on się natrudził, aby pociągnąć innych do Chrystusa. My także musimy się wiele natrudzić, aby wznieść się na wyższy poziom życia wewnętrznego. Każdy uczeń potrzebuje czasu, aby zdobyć wykształcenie. Ale samo wykształcenie nie wystarczy. Trzeba zaangażować całą siłę swego ducha i serca i otworzyć się na działanie Ducha Świętego, który będzie w nas oczyszczał i przemieniał wszystko. Taki trud się opłaca.

Chrystus przez mękę i śmierć na krzyżu wszedł do chwały zmartwychwstania. Skoro Chrystus przeszedł taką drogę, drogę cierpienia, to i my, Jego uczniowie, musimy kroczyć taką drogą do naszej chwały. Nie ma innej drogi, niż droga krzyża, cierpienia. Krzyż jest wpisany w życie każdego człowieka. Dlatego trzeba ten krzyż swojego życia wziąć oburącz i wytrwale postępować za Jezusem, połączyć swój krzyż z Jego krzyżem, a wtedy nasz stanie się lżejszym, bo nie sami go będziemy dżwigać, ale w komunii z Nim.

W zeszłym roku radośnie przeżyliśmy wyniesienie na ołtarze bł. ks. Jerzego, a w tym, cztery miesiące temu, bł. Jana Pawła II. Obydwaj przeszli do chwały drogą krzyża. Obydwaj uczą nas, że warto zło zwyciężać dobrem, warto cierpieć z Chrystusem.

Na tej naszej drodze życiowej spotykają nas różne upadki i niepowodzenia. Nie wszystko w życiu nam wychodzi tak, jak sobie planujemy. Nie wolno nam wtedy się zniechęcać i popadać w apatię, ale dżwigać się na nowo z naszych niepowodzeń i iść dalej. Przecież nie jesteśmy sami. Z nami jest Chrystus ze swoją łaską. Pomógł tylu innym świętym w ich drodze do nieba, pomoże i nam. Trzeba tylko Mu zaufać i współpracować z Jego łaską. Spójrzmy wtedy na krzyż, ten wiszący w mieszkaniu, na szyi, w miejscu nauki, pracy, na szczytach gór i przy drogach i z wiarą przypomnijmy sobie ten wiersz z dzieciństwa i jego słowami módlmy się o nasze zbawienie:

„Stoi Jezus koło drogi,

Ma przebite ręce, nogi.

Przez ten krzyż i mękę Twoją

Zbaw, o Jezu, duszę moją!”.

 [1] 

Powrót

Święta

Sobota, XIX Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
41585

Dzisiaj jest

sobota,
19 sierpnia 2017

(231. dzień roku)

Zegar