Przebaczenie

Dziś przypada dziesiąta rocznica zamachów terrorystycznych w USA przeprowadzonych przez Al-Kaidę. Najbardziej dramatyczny przebieg i skutki miał zamach na wieże World Trade Center w Nowym Jorku. Były one znakiem rozpoznawczym Nowego Jorku i najwyższymi budynkami na świecie. Mierzyły odpowiednio 417 i 415 metrów. W wyniku czterech zamierzonych katastrof lotniczych w zamachach zginęły 2973 osoby, w tym sześciu Polaków.
Tragizm wspomnianego sprzed dziesięciu lat wydarzenia w kontekście rozważanej dziś Ewangelii o przebaczeniu nabiera szczególnego znaczenia. Przebaczenie stało się w dzisiejszym świecie modne. Dobrze jest coś komuś od czasu do czasu przebaczyć, bo wtedy na pewno wygląda się lepiej niż ten, który żąda zemsty, albo nawet sam sobie tę zemstę własnymi sposobami załatwia. Jan Paweł II przebaczył swemu niedoszłemu zabójcy. Tenże sam papież, w homilii wygłoszonej w bazylice św. Piotra 12 marca 2000 roku w ramach obchodów Jubileuszu 2000, wołał w imieniu Kościoła: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Trzeba wspomnieć wołanie o przebaczenie w związku z głośną sprawą mordu Żydów w Jedwabnem czy Polaków na Wołyniu. Każdy chyba przyzna, że przebaczenie nie jest łatwe.
Nie wiemy, co sprowokowało Piotra Apostoła do postawienia Jezusowi pytania: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. Winniśmy jednak być mu wdzięczni za nie, bo odkrywa ono naszą ludzką miarę przebaczenia, nasze braki i potrzebę otwarcia na Boże światło.
Pierwszy błąd Piotra, to traktowanie przebaczenia jako obowiązku, przymusu. W niektórych tłumaczeniach zamiast słowa „mam przebaczyć” jest słowo „powinienem przebaczyć”.
„Ile razy mam przebaczyć?”. To pytanie odsłania kolejny błąd ludzkiej miary przebaczenia. Apostoł Piotr z pewnością znał prawa rządzące ówczesnym światem. Znał prawo wendety, według którego za jedno zabójstwo odpowiada się dwoma innymi. Znał prawo talionu: „oko za oko, ząb za ząb”. Znał też zapewne obowiązek przebaczenia obowiązujący w judaizmie. W szkołach rabinackich podawano dokładne taryfy odnoszące się do przebaczenia. Podawano liczbę, czyniąc różnice między przebaczeniem rodzeństwu, dzieciom, żonie. Ponieważ powszechnie stosowano w życiu przebaczenie trzykrotne, Piotr podwaja tę liczbę i dla pewności dodaje jeszcze raz. Przekonany o słuszności swego wnioskowania, obok pytania „ile?” dodaje: „czy aż siedem razy?” i czeka jakby na potwierdzenie przez Jezusa. Zadając to pytanie wydaje mu się, że siedem razy to nadmiar dobroci.
„Ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie?”. To pytanie Piotra uwidacznia jeszcze jeden błąd. Zakłada ono bowiem, że tylko Piotr ma przebaczyć. Zdaje się mówić, że to tylko inni są winni, że to innym trzeba przebaczać. Piotr jakby zapomina, że on również potrzebuje przebaczenia. Tak jak Piotrowi, tak samo i nam, trudno się przyznać do tego, że jesteśmy u innych zadłużeni, że jesteśmy innym coś winni. Czasami łatwiej jest przebaczyć, niż poprosić o przebaczenie i je przyjąć. Musimy się wraz z Piotrem uczyć, że przebaczenie można dawać tylko wówczas, gdy się je przyjmuje samemu, gdy samemu się go doświadcza.
„Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy»”. Co znaczy „siedemdziesiąt siedem razy”? To znaczy: masz przebaczać za każdym razem, ilekroć cię ktoś poprosi o przebaczenie, szczerze i całkowicie; to znaczy – nigdy nie mów: przebaczyłem ci po raz ostatni; to znaczy: czyń to tyle razy, ile razy sytuacja i życie będą tego wymagały.
Dla zilustrowania swojej nauki, Jezus opowiada przypowieść, w której posługuje się wyraźną przesadą. Suma pieniędzy, którą sługa jest winny królowi, jest ogromna. Dziesięć tysięcy talentów to liczba, która może przyprawić o zawrót głowy. Prośba sługi: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam” wydaje się co najmniej naiwna. Odłożenie spłaty nawet na sto lat nie pozwoliłoby słudze na oddanie długu. Zabrakłoby mu życia, by oddać zaciągnięty dług. Król nie ogranicza się do zaproponowania korzystnych warunków spłaty, ale całkowicie daruje mu dług. Sens tego jest taki, że wobec Boga każdy z nas jest niewypłacalnym dłużnikiem.
Zatem, wielu pogrążonych w żałobie mieszkańców nowojorskiego Manhattanu po zamachu na WTC, zadawało sobie pytanie: Ile razy mam przebaczać? Jak długo ma trwać moja cierpliwość względem tego, który wciąż nastaje na moje życie? Czy nie powinienem powiedzieć mu: Dosyć! Przebrałeś miarę. Tym razem już ci nie daruję. Jeszcze mi za to zapłacisz; jeszcze zobaczysz, kim jestem; będziesz tego żałował; nie ujdzie ci to na sucho!
Wszyscy potrzebujemy przebaczenia jak tlenu, ale to nie jest łatwe. Potrzebujemy go nie od czasu do czasu, nie od święta albo po wielkiej zbrodni, lecz codziennie. Żeby nauczyć się przebaczać, niekoniecznie musimy odwoływać się do historii czy literatury. Postąpmy tak, jak nas uczy dzisiaj św. Piotr. On wiedział, kogo zapytać. Nie poszedł po odpowiedź do wróżki ani do bioenergoterapeuty. I my nie szukajmy daleko. Podejdźmy do Chrystusa i zapytajmy: Panie, jak mam przebaczać? Nie wierzę, że nie da nam odpowiedzi. Nie tylko nam powie. On nam pokaże. Przecież to on jest mistrzem przebaczenia.

 [1] 

Powrót

Święta

Sobota, XIX Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
41553

Dzisiaj jest

sobota,
19 sierpnia 2017

(231. dzień roku)

Zegar