Trzy sakramenty w naszym życiu

Apostołowie „wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”. Od czasów Jezusa aż po dzisiejszy dzień namaszcza się ludzi przy udzielaniu sakramentów. Dlaczego? Jaki jest sens namaszczania olejem? Olej jest zarówno symbolem błogosławieństwa i dlatego namaszczano nim królów, jak i środkiem pomagającym w odzyskaniu zdrowia i dlatego zalewano nim rany. Tak uczynił miłosierny Samarytanin, gdy znalazł pobitego człowieka na drodze. Olej ma jednak jeszcze jeden bardzo ważny wymiar. Posługiwali się nim przygotowujący się do walki zapaśnicy, aby utrudnić przeciwnikowi chwytanie za jakąś część ciała. Użyte w dzisiejszej Ewangelii słowo „aleifo” (αλεíφω) oznacza zarówno „namaszczać”, jak i „przygotowywać do walki”. Sens namaszczenia polega na przygotowaniu człowieka do walki. Życie nie jest sielanką. Jest walką. Do tej walki przygotowuje nas sam Bóg poprzez kapłana, który udziela nam sakramentów.


Kapłan namaszcza dziecko przy chrzcie, aby poprzez Bożą łaskę przygotować je do życia. Życie jest zmaganiem się i walką o wierność Bogu i jego powołaniu. Bóg daje pomoc w tej walce. Zanim jeszcze dziecko sobie to uświadomi, już jest przez Boga przygotowywane do życia w trudnym świecie.


Taka sama sytuacja ma miejsce przy bierzmowaniu. Młody człowiek, zbliżający się do wieku dorosłego, otrzymuje namaszczenie olejem, aby wiarę mężnie wyznawał, bronił jej i według niej żył. Aby był żołnierzem Chrystusa. Aby nie był dezerterem, uciekinierem, ale z odwagą potrafił opowiedzieć się po stronie Chrystusa.


A gdy z kolei człowieka dotyka choroba, cierpienie, gdy przytłacza go niebezpieczeństwo utraty życia, kapłan przez namaszczenie przygotowuje go do walki, do zmagania się ze sobą, do znoszenia trudności życia, aby wytrwać w wierności Bogu. Aby nas zło nie pokonało, aby nie złamało naszego ducha. Kto tak rozumie namaszczenie, ten sam poprosi o te sakramenty dla siebie i dla swojego dziecka. We wszystkich najważniejszych momentach naszego życia Bóg poprzez namaszczenie przygotowuje nas do walki. Zaraz po narodzeniu, przy wchodzeniu w dorosłość, w chwilach cierpienia oraz w ostatnich momentach naszego życia.


Kilka lat temu ukazała się w języku polskim książka Immaculée Ilibagizy pt. „Ocalona, aby mówić” . Jest to wstrząsająca opowieść młodej kobiety, która przeżyła ludobójstwo w Ruandzie w latach 90. XX wieku. Zabito jej rodziców oraz dwóch braci. Przeżyła tylko ona i jeden brat, który w tym czasie studiował za granicą. Immaculée spędziła kilka tygodni w ukrytej łazience, przechowywana tam przez pastora. To, że potrafiła po przeżyciu takiej traumy założyć normalną rodzinę i nie poddać się uczuciu nienawiści i zemsty, zawdzięcza, jak sama wspomina, swojemu religijnemu wychowaniu i głębokiemu życiu religijnemu. Cała rodzina żyła sakramentami, coniedzielna Msza św., codzienna wspólna modlitwa całej rodziny, to wszystko sprawiło, że nawet tragedia utraty najbliższych nie złamała tej młodej kobiety. Ona sama zdała sobie sprawę ze znaczenia sakramentów i modlitwy w swoim życiu, gdy po kilku latach spotkała ludzi pełnych smutku, goryczy i żalu, żyjących nienawiścią, chęcią odwetu, niezdolnych założyć rodziny, niezdolnych kochać swoich najbliższych.


Życie sakramentalne, życie modlitwy jest źródłem ogromnej mocy. To przez sakramenty Bóg przygotowuje nas na najtrudniejsze momenty naszego życia. Bez sakramentów popartych naszą osobistą modlitwą nie da się utrzymać w sercu radości i pokoju, nie da się przekroczyć goryczy, nienawiści oraz chęci zemsty. Nie da się być naprawdę szczęśliwym. Korzystajmy z mocy, jaką dają sakramenty.

 [1] 

Powrót

Święta

Wtorek, II Tydzień Adwentu Rok B, II Dzień Powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
44309

Dzisiaj jest

wtorek,
12 grudnia 2017

(346. dzień roku)

Zegar